Author Topic: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014  (Read 14436 times)

0 Members i 1 Gość przegląda ten wątek.

Callahan

  • Posts: 3361
  • Karma: +81/-6
  • Gender: Male
  • Rocket Man
Odp: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014
« Reply #90 on: 2014-10-28, 22:13:27 »
No musze przyznac, ze na 'Advent' mialem najwieksze ciary. Cofnalem sie myslami o jakies 16-17 lat ;)
Jezzzz, 17 lat temu to ja słuchałem Just5.

Luksor

  • Mourner
  • *
  • Posts: 12135
  • Karma: +112/-2
  • Gender: Male
  • Phantom of the Opera
    • Whiteslope
Odp: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014
« Reply #91 on: 2014-10-28, 22:32:17 »
Jak tak piszecie, to nawet, kurka, trochę mi szkoda, że nie mogłem jechać. :)
Mi też szkoda, że nie mogłem być, czyli żal coś tam ściska ;), ale super, że było super, bo jak się odczytuje nastrój do zespołu z publikowanych wpisów po ostatnich dwóch płytach, to pojawia się obawa, że ludzie już zaczęli olewać Opeth... a może tylko na naszym forum. ;)  A jak tam Majkowe growle?
Seven milestones...
Under a watching autumn eye
Contorted trees are spreading forth
The message of the wind

witchking

  • Posts: 234
  • Karma: +2/-0
  • Gender: Male
Odp: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014
« Reply #92 on: 2014-10-28, 22:53:16 »
Jak tak piszecie, to nawet, kurka, trochę mi szkoda, że nie mogłem jechać. :)
Mi też szkoda, że nie mogłem być, czyli żal coś tam ściska ;), ale super, że było super, bo jak się odczytuje nastrój do zespołu z publikowanych wpisów po ostatnich dwóch płytach, to pojawia się obawa, że ludzie już zaczęli olewać Opeth... a może tylko na naszym forum. ;)  A jak tam Majkowe growle?
Właśnie też byłem bardzo ciekaw ale niestety ledwo co było je słychać. W ogóle nie podzielam przychylnych opinii o dźwięku ale za mało koncertów w życiu widziałem, może jak na Opeth to właśnie było optimum. Do tego magiczny sobotni koncert Anathemy...   Ciężko byłoby to przebić.
Poza tym nie wybaczę sobie, że poszedłem taki niewyspany. (Ziewałem jednak tak, żeby Lars nie widział).
« Last Edit: 2014-10-30, 21:58:13 by witchking »

Kas

  • Glücksbringerin
  • Global Moderathor
  • *
  • Posts: 7783
  • Karma: +42/-1
  • Gender: Female
  • kąsienica
Odp: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014
« Reply #93 on: 2014-10-28, 22:57:05 »
A jak tam Majkowe growle?
Całkiem spoko (jak zauważa witchking, na tyle, na ile było słychać, no ale nie przesadzajmy, dramatu nie było z dźwiękiem, noooo...)
Żałuj teraz 100 razy bardziej, że nie byłeś ;)

No musze przyznac, ze na 'Advent' mialem najwieksze ciary. Cofnalem sie myslami o jakies 16-17 lat ;)
Aż tyle to może nie, ale fakt, wrażenie niesamowite. :)

A w ogóle uważam, że to pitolenie i biadolenie na forum bierze się z tego, że nikt na koncerty nie chodzi. Fakt, że i okazji za dużo nie ma, ale jakby te, co są, były wykorzystywane, to może tego biadania na forum mniej by było. Ja poczułam wczoraj, jak mi miłość do Opeth odżywa ;) Serio, zaraz sobie włączę i będę mieć ze słuchania przyjemność, i to nie, że "kiedyś tak fajnie grali, a teraz...", tylko "łiii, jakie to fajne".
To mówiłam ja, mentalnie odświeżona o jakieś 10 lat.
Od post-rocka się tyje.

Luksor

  • Mourner
  • *
  • Posts: 12135
  • Karma: +112/-2
  • Gender: Male
  • Phantom of the Opera
    • Whiteslope
Odp: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014
« Reply #94 on: 2014-10-28, 23:08:50 »
Żałuj teraz 100 razy bardziej, że nie byłeś ;)
Żałuję :(, ale prawda jest taka, że gdybym nawet wygrał bilet, nie dałbym rady. Może gdyby jak w 2009 roku była to sobota... Ale cieszę się ogromnie, że koncert się udał, bo w przeciwnym razie już by do nas (do Polski) więcej nie przyjechali. A swoją drogą pamiętacie, jak czekaliśmy wiele lat by Opeth zagrał wreszcie pełnowymiarowy koncert i począwszy od tego magicznego występu w Stodole w 2009 roku, nie ma z tym już większego problemu. :)
Seven milestones...
Under a watching autumn eye
Contorted trees are spreading forth
The message of the wind

minder

  • Master of Disaster
  • Administrator
  • *
  • Posts: 5570
  • Karma: +13/-3
  • Gender: Male
  • Wokół sami lunatycy...
    • mindr.
Odp: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014
« Reply #95 on: 2014-10-28, 23:11:42 »
Moja krótka relacja:

Koncert okazał się jednym z najlepszych koncertów Opeth, na jakim miałem przyjemność być. Powiedzmy tak - w ciągu ostatnich kilku lat jeśli byłem na ich koncercie, to było tak sobie - bez specjalnego szału. Nuda niemalże. Tym razem jednak mnie porwali, oj tak.

Zacznę jednak od supportu czyli francuskiej grupy Alcest. Mam dziwne wrażenie, że już się z nimi spotkałem podczas zgłębiania postrockowych klimatów. Zespół tworzy naprawdę przyjemne połączenie postowych melodii z growlem i solidnym naparzaniem w sprzęt. Zrobili dokładnie to, co powinien zrobić support - zareklamowali swoją twórczość rozbudzając apetyt muzyczny przed daniem głównym.

Umówmy się, że olewam dwa pierwsze kawałki. Nowa płyta nie dotarła do mnie jeszcze w stopniu pozwalającym cieszyć się z grania jej fragmentów na koncercie, choć muszę uczciwie przyznać, że wersje koncertowe sprzedają się znacznie lepiej niż ich albumowe wersje. Potem nadszedł Bleak i zrobiło się już całkiem przyjemnie - utwór zagrany z energią typową dla ich koncertów sprzed dekady. To jednak był dopiero przedsmak. Prawdziwej euforii doznałem, gdy usłyszałem pierwsze dźwięki następnego utworu. Nawet teraz, gdy wspominam sobie koncert, to znów dostaję ciary na myśl o tym, że w końcu dane mi było dowiadczyć The Moor na żywo. Nie wiem, może już kiedyś grali to na jakiejś trasie, ale albo było to dawno temu, albo nie miałem przyjemności uczestniczyć w owej trasie. Faktem jest, że miałem ochotę wyskoczyć z siebie podczas tego utworu. Orgazm audialny. Potem nie było gorzej, gdyż zabrzmiał Advent - wspaniałe przejścia i zmiany nastroju, wszystko idealnie. Dodać należy, że klawiszowiec udzielał się oszczędnie, ale adekwatnie. Pierwszy raz miałem wrażenie, że oba utwory z klawiszami brzmią... pełniej. Później nastąpiła łagodniejsza część koncertu czyli Elysian Woes i Windowpane. Pierwszy jak dla mnie bez historii - nie lubię tej nowej maniery u Mike'a. Windowpane zacnie, jak zwykle. Potem nastąpił Devil's Orchard. OOOOooookeeeeej! Wyrzućcie wersję z płyty z pamięci. Nie ma jej i nigdy być nie powinno. To wersja koncertowa definiuje ten utwór. JA. PIER. DZIE. LĘ. Tylko jedno słowo dobrze oddaje ten utwór: MOC. Naprawdę brak mi lepszych słów by opisać mój opad koparki - zdecydowany kulminacyjny moment koncertu, choć przecież zaraz po nim były równie mordercze dzieła. To drugi (po The Moor) kawałek, który pomógł uplasować ten koncert na szczytowej pozycji w moim prywatnym rankingu wykonów Opeth. Chapeau bas. Następujący później April Ethereal, którego przecież kocham, nie był w stanie konkurować z poprzednikiem. Warto jednak nadmienić, że April został zagrany w bardzo ciekawy sposób. W przypadku Opeth wszyscy są przyzwyczajeni do tego, że na koncertach wszystko jest grane niemal identycznie jak na płycie - solówki to przecież nie popisy, tylko integralne fragmenty linii melodycznej i nie godzi się ich zmieniać. Tutaj zespół pierwszy raz poważnie zerwał z trzymaniem się zgodności z albumami i centralną część utworu zagrali... no po prostu inaczej. Trudno to opisać - robili pauzy tam, gdzie ich wcześniej nie było, tu przeciągnęli, tam przerobili. I co najlepsze - wyszło to naprawdę dobrze - słuchałem z zaciekawieniem, ale i przyjemnością. Później Lotus Eater, który jak dla mnie był tylko ścianą dźwięku - jak wcześniej wszystko dobrze grało, tak tu nie byłem w stanie rozróżnić dźwięków, bo nad wszystkim górował dudniący bas. Grand Conjuration już trochę lepiej, ale dalej miałem wrażenie, że dźwiękowiec nie do końca naprawił to, co zepsuł przed poprzednim utworem. Na bis Deliverance, czyli fantastyczne zakończenie przecudnego koncertu.

Jeśli ktoś nie przyszedł, to naprawdę ma czego żałować. Mike w świetnej formie (chyba się doleczył - growl był naprawdę w porządku), zespół tryskał energią, konferansjerka jak zwykle rubasznie zabawna. Fragmenty muzyki westernowej tudzież Simon&Garfunkel jako przerywniki między utworami, a na koniec przed bisem "wycinanka" Fredrika - no cud miód.
« Last Edit: 2014-10-28, 23:13:28 by minder »
True Pagan Winter Crew

Voice

  • Global Moderathor
  • *
  • Posts: 4195
  • Karma: +112/-1
  • Gender: Male
  • Beware of a sharp-edged weapon called human being!
Odp: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014
« Reply #96 on: 2014-10-28, 23:17:33 »
Amen.
I had watched the snow all day.
Falling. It never lets up. All day falling.
I lifted my voice and wept out loud,
"So this is life?".

MCs, CDs & DVDs

Kas

  • Glücksbringerin
  • Global Moderathor
  • *
  • Posts: 7783
  • Karma: +42/-1
  • Gender: Female
  • kąsienica
Odp: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014
« Reply #97 on: 2014-10-28, 23:24:29 »
Poza tym nie wybaczę sobie, że poszedłem taki niewyspany. (Ziewałem jednak tak, żeby Lars nie widział).
Zaraz by Cię pokazał paluchem i by było... ;)

Żałuj teraz 100 razy bardziej, że nie byłeś ;)
Żałuję :(, ale prawda jest taka, że gdybym nawet wygrał bilet, nie dałbym rady. Może gdyby jak w 2009 roku była to sobota... Ale cieszę się ogromnie, że koncert się udał, bo w przeciwnym razie już by do nas (do Polski) więcej nie przyjechali. A swoją drogą pamiętacie, jak czekaliśmy wiele lat by Opeth zagrał wreszcie pełnowymiarowy koncert i począwszy od tego magicznego występu w Stodole w 2009 roku, nie ma z tym już większego problemu. :)
Też mi nie pasuje, że to był poniedziałek, bo:
(1) moja współlokatorka ma wtorki na 8:00 i głupio tak po nocy wracać, bo człowiek nawet, jak stara się nie hałasować, to i tak zawsze przeszkodzi;
(2) zaspałam na zajęcia na 11:30, nawet na te o 13:00 zaspałam;
(3) to po prostu nienormalne.
Jakby nie można było w piątek/sobotę, zwłaszcza, że to jedyny koncert w Polsce, gdzie grają raz na ruski rok, wiadomo, że ludzie z całego kraju zjeżdżają, to łatwiej, jak następnego dnia nie czeka ich praca/szkoła/inne zajęcie dnia powszedniego (chociaż tłum wczoraj był niezły, jak się bardzo chce, to można ;))

I weźcie z tym 2009, po wydaniu Heritedża też był koncert, w 2012, zdaje się. Ale nikt nie poszedł, nawet ja :( (mój chłop poszedł wtedy i potem żałowałam, że z nim nie poszłam; tak, podwójnie żałowałam). I teraz wszyscy ten 2009 wspominają... owszem, koncert był świetny, a i forumowicze się wtedy lepiej zachowali, bo udało się jakoś zgadać na spotkanie i nawet afterparty do rana (co niestety po wczorajszym koncercie nie byłoby możliwe, bo poniedziałek, no ale nawet żeby na 5 minut się nie spotkać nie pogadać... hańba Wam! :P).
Od post-rocka się tyje.

Unas

  • Hate, Dominate, Congregate, Eliminate...
  • Global Moderathor
  • *
  • Posts: 3967
  • Karma: +32/-0
  • Gender: Male
  • Zajebisty gawron jest zajebisty
Odp: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014
« Reply #98 on: 2014-10-29, 00:06:42 »
Ja się z Minderskim zgodzę z tą różnicą, że muszę przyznać, że Cusp rozpierdala na żywo w drobny mak. Ten kawałek szybko im z setlisty nie wyleci. No i Orchard też był pierwsza klasa. Chociaż szczerze powiedziawszy miałem nadzieję, że zagrają, któryś z tych rozbudowanych wałków w stylu Voice of Treson albo Moon... Ale widać faktycznie boją się tej płyty. Wyglądało też, że mieli sporo przyjemnością z ładowania tych rzadko granych numerów, a fani ewidentnie docenili starocie. (Ach Advent tak pięknie ciągnął się w nieskończoność!) Mam nadzieję, że da to Mike'owi do myślenia w kwestii tego co usłyszymy na następnej płycie. A growle faktycznie wypadły świetnie. Gardło mu osłabło dopiero na Lotus Eater.

A co do braku czasu to cóż. Starzejemy się już chyba...
[under construction]

Kas

  • Glücksbringerin
  • Global Moderathor
  • *
  • Posts: 7783
  • Karma: +42/-1
  • Gender: Female
  • kąsienica
Odp: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014
« Reply #99 on: 2014-10-29, 00:48:55 »
A co do braku czasu to cóż. Starzejemy się już chyba...
Chyba Wy :P Minder jest od Ciebie starszy, a 5 minut miał :C
Od post-rocka się tyje.

Luksor

  • Mourner
  • *
  • Posts: 12135
  • Karma: +112/-2
  • Gender: Male
  • Phantom of the Opera
    • Whiteslope
Odp: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014
« Reply #100 on: 2014-10-29, 07:17:07 »
A co do braku czasu to cóż. Starzejemy się już chyba...
Chyba Wy :P Minder jest od Ciebie starszy, a 5 minut miał :C
Może z okazji koncertu Crib45 uda nam się wszystkim spotkać. Michał, są jakieś nadzieje, że to dojdzie do skutku? A tak btw. jak ktoś natrafi na cos w dobrej jakości na yt z Progresji, to chętnie się zagłębię... O widzę już coś jest:
- Bleak
- The Devil's Orchard
- Lars and the fantastic crowd
- Deliverance

 
Seven milestones...
Under a watching autumn eye
Contorted trees are spreading forth
The message of the wind

kwarnik

  • Mourner
  • *
  • Posts: 694
  • Karma: +27/-0
  • Gender: Male
Odp: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014
« Reply #101 on: 2014-10-29, 15:49:27 »
Na Opeth byłem czwarty raz. :) Koncert uważam za świetny, zagrali znakomicie, wyszedłem mega zadowolony, ale mogliby chyba zmienić trochę setlistę. Od 2009 roku grali w Polsce pięć razy i za każdym słyszeliśmy "Deliverance", cztery razy było "The Lotus Eater", trzy razy "Windowpane". Owszem, utwory znakomite, ale można by zerknąć czasem, co się grało na poprzednich wizytach w danym kraju. :)

gogaty

  • Posts: 75
  • Karma: +0/-0
Odp: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014
« Reply #102 on: 2014-10-29, 19:12:19 »
Wiesz, set listy są układane przez zespół zanim zacznie się trasa. Bardzo rzadko się zdarza, że set listy są zmienne, ew. różnią się jednym góra dwoma utworami. Do wielkich rzadkości należą koncerty jak swego czasu Pearl Jam, gdy grali dwa koncerty w Katowicach pod rząd i za każdym razem całkowicie inna set lista. Ostatnio taki numer wycięli Gov't Mule (oczywiscie chodzi o koncerty na ktorych byłem). Oczekiwanie że z racji tego ze do Polski przyjadą będą mieli specjalną set listę jest wg mnie wielką naiwnością...
A w nawiązaniu do Opeth to był mój 5 koncert Opeth na żywo który widziałem i powiem szczerze - jeden z najlepszych...

kwarnik

  • Mourner
  • *
  • Posts: 694
  • Karma: +27/-0
  • Gender: Male
Odp: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014
« Reply #103 on: 2014-10-29, 20:25:02 »
Doskonale wiem, że setlisty układane są zanim zacznie się trasa. Chodzi mi tylko o trochę świeżości. Na wydanym w 2010 roku DVD z Royal Albert Hall mamy cztery utwory ("Advent", "April Ethereal", "The Moor", "The Lotus Eater"), które zagrali teraz w Warszawie. Swego czasu chyba Dream Theater starało się nie grać tych samych (w większości) utworów na kolejnym koncercie w danym kraju, jeśli dobrze mi się wydaje.

Nie chcę jednak wyjść na marudę. Jak wspomniałem wcześniej, koncert bardzo mi się podobał i tak naprawdę "łyknę" na żywo wszystko, co Opeth zagra. :)

Sharlet

  • Posts: 80
  • Karma: +0/-0
  • Gender: Female
Odp: Progresja Music Zone Warszawa 27 października 2014
« Reply #104 on: 2014-10-30, 11:13:42 »
Warto było się tłuc z Wrocławia Do Wawy, a potem wracać po nocy, a na rano do pracy;). Dałam radę!

Koncert udany, dobra atmosfera :D. Ktoś na FB narzekał, że londyński koncert nieudany i zespół był spięty. W Warszawie nic takiego nie miało miejsca, Mike czuł się u nas dobrze :D. Uważam, że nie żartował dużo, ale miał dobry kontakt, jak zwykle, z publicznością.
Utwory z nowej płyty na żywo miały moc, ale to co najlepsze przyszło później. Cudny klimat na Advent i April Ethereal, zamykałam me oczka i się po prostu wsłuchiwałam. Radość z usłyszenia The Moor i w końcu Bleak na żywo. Później moje stare kości, na ostatnie 3 utwory, troche nie wytrzymały, zwłaszcza że na koniec zrobił się większy szał pod sceną i jakieś dwie osoby na chama się wciśnęły pod scenę :P. Widać, że publicznośc miała wielką radochę i energię przy starych growlowych utworach.

Co do nagłośnienia, na Alcest nie słyszałam prawie w ogóle wokali, a sama muzyka ogólnie zlała mi się w jedną całość. Może dlatego, że nie znałam ich utworów. Na Opeth było lepiej, ale nie powiedziałabym, że słyszalność wokalu i cało nagłośnienie było idealne.

Oczekiwanie że z racji tego ze do Polski przyjadą będą mieli specjalną set listę jest wg mnie wielką naiwnością...

Co do tego, to jak była trasa w związku z Heritage, to owszem Polska miała inną setlistę. Było specjalnie więcej starych utworów. Dopiero teraz to ujednolicili. Musieli dojść do wniosku, że Polska nie jest już krajem, w którym rzadko grają.
« Last Edit: 2014-10-30, 21:29:12 by Kas »