Author Topic: In Cauda Venenum  (Read 127998 times)

0 Members i 1 Gość przegląda ten wątek.

Luksor

  • Mourner
  • *
  • Posts: 13231
  • Karma: +120/-2
  • Gender: Male
  • Phantom of the Opera
    • Whiteslope
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #255 on: 2021-11-29, 22:53:01 »
Piszecie jedynie o tym wcurvieniu, co rozumiem, ale ani słowa o tym jak się Wam te kawałki podobają?

Mi bardzo, szczególnie znany już od dwóch lat Cirkelns Riktning, który dla mógłby wlecieć na podstawkę za Charlatana albo Garottera :D

O tak. 'The Garroter' jest najmniej ciekawym dla mnie kawałkiem na albumie. Zdaję sobie sprawę, że płyta miała być wielowymiarowa i wymykać się pewnemu stylistycznemu szufladkowaniu, ale tan quasi jazz w wydaniu Opeth nie do końca przekonuje mnie i kręci. ;)
Seven milestones...
Under a watching autumn eye
Contorted trees are spreading forth
The message of the wind

cygnus74

  • Posts: 122
  • Karma: +3/-0
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #256 on: 2021-11-30, 10:38:13 »
O widzicie, a według mnie The Garroter to jeden z ciekawszych momentów płyty.

blackmailer

  • Posts: 92
  • Karma: +2/-0
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #257 on: 2021-11-30, 17:36:55 »
Ja go traktuję jako eksperyment, czy udany czy nie... można się spierać, ale nadaje się idealnie na taką EP z b-sidesami ;)

Callahan

  • Posts: 3639
  • Karma: +85/-6
  • Gender: Male
  • Rocket Man
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #258 on: 2021-12-02, 16:05:34 »
Jak już mowa o wyrzucaniu czegoś z podstawowej wersji płyty, to ja bym przede wszystkim wywalił to intro, które donikąd nie dąży, jest powtarzalne, oderwane brzmieniem od płyty i w ogóle do niczego nie potrzebne. Na domiar złego Svekets prins / Dignity to jest taki numer, który de facto zaczyna się trzy razy. Najpierw tym mocnym wejściem ze skocznym motywem i chórkami przez pierwsze ok 40 sekund, potem tym intro podprowadzeniem z narracją po szwedzku, solówką i kroczącym riffem, a potem jeszcze akustyczną częścią, która nadal brzmi jak wstęp do czegoś. To byłby świetny otwieracz albumu i wcale nie ma w tym nic złego, że zaczyna się głośnym, nagłym wejściem (trochę jak The Bedlam in Goliath Mars Volty). Więc nie mówię, żeby okroić numer, tylko żeby już na siłę nie poprzedzać go jeszcze dodatkowym wstępem.
Drugim zaś numerem, który nieszczególnie lubię, jest Hjärtat vet vad handen gör / Heart in Hand, bo jest po prostu za długi, za dużo jest tam powtórzeń jak na materiał, który nie jest wcale aż tak dobry, a samo przejście z finału tej głośnej części w akustyczną jest wg mnie nieudane - takie podejście do noise'u, ale na pół gwizdka, nie dociśnięte dostatecznie. Fajnie, że eksperymentują, ale to jest zbyt ostrożne.

Garrotera bym nie wyrzucił - ja go chyba jednak bardziej folkowo niż jazzowo postrzegam (nie wystarczy samo brzmienie werbla żeby już od razu grać jazz). Lubię ten numer i uważam, że jest bardzo potrzebny na płycie, która jest wyprodukowana gęsto, strasznie dużo tu jest dźwięków i Garroter jest takim bardziej przejrzystym momentem, który daje trochę wytchnienia i przestrzeni. Ja i tak tej płyty słucham rzadko i tylko wtedy, gdy mogę sobie włączyć wersję surround, bo miks stereo jest po prostu dość męczący.

Ogólnie poza tymi początkowymi numerami to cała płyta nadal jest dla mnie bardzo równa - nie ma tu numerów wybitnych, ale też wszystkie trzymają w miarę podobny poziom, Allting tar slut / All Things Will Pass ma bardzo dobry finał z tymi zachodzącymi na siebie wokalami, nic czego bym się nie mógł spodziewać po Opeth, ale jednak trochę się wyróżnia, więc lubię ten kawałek trochę bardziej, nawet jeśli zaczyna się trochę topornie.

No ale właśnie - to jest wszystko na takie uczciwe 7/10. Brakuje tu ryzyka, eksperymenty są ostatecznie rzecz biorąc dość zachowawcze. Nic mnie nie porywa jakoś szczególnie, chociaż płyta jest spójna i dobrze się słucha.

Wszystko to piszę jakoś sprowokowany tym pytaniem o bonusy :lol: Bo one nie odstają jakoś szczególnie od płyty i myślę, że by się w nią mogły "wtopić", ale z drugiej strony - mam poczucie, że to jest więcej tego samego i z tego względu po dwóch przesłuchaniach jakoś nie chce mi się poświęcać im więcej czasu. Czy są identyczne z którymiś kawałkami z płyty? No nie, ale to są kompozycje i brzmienia na to samo kopyto. I nie wróżę już Opeth wyjścia z tego impasu jakkolwiek jeśli mam być szczery.

Voice

  • Global Moderathor
  • *
  • Posts: 4920
  • Karma: +118/-1
  • Gender: Male
  • Beware of a sharp-edged weapon called human being!
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #259 on: 2021-12-05, 19:18:05 »
A ja sobie wlasnie zdalem sprawe z tego, ze ICV wyszlo juz ponad dwa lata temu  :shock: :shock: :shock: Dalbym jej gora rok. Zapierdziela ten czas. I teraz jak sobie tak na szybko robie rachunek sumienia, to nie wiem, czy chociaz raz ten album odpalilem w tym roku. W ogole chyba nic z post-watershedowego Opeth nie wlaczalem. Smutne to jakby nie patrzec, bo swego czasu to byl dla mnie band nr 1.
I had watched the snow all day.
Falling. It never lets up. All day falling.
I lifted my voice and wept out loud,
"So this is life?".

MCs, CDs & DVDs

Callahan

  • Posts: 3639
  • Karma: +85/-6
  • Gender: Male
  • Rocket Man
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #260 on: 2021-12-06, 09:36:41 »
Mnie to jakoś szczególnie już nawet nie dziwi, bo w ogóle zauważam, że o ile przed wydaniem Heritage byłem w stanie Opeth katować w kółko, tak teraz wracam do tej muzy tylko od czasu do czasu. Czasem z ogromną przyjemnością, a czasem już z o wiele mniejszym zaangażowaniem niż kiedyś, nawet do tych starych płyt. Ale trzeba przyznać, że od premiery Heritage minęło w tym toku 10 lat (MAJKEL, GDZIE ANNIVERSARY RE-RELEASE Z FOTKAMI Z GARDEROBY?!). Od tamtej pory zmienił mi się zupełnie tryb życia, moje zainteresowania podryfowały w innych kierunkach. Statystyki na Last.fm twierdzą, że przez te 10 lat najwięcej słuchałem Heritage i Pale Communion, ale to też efekt nowości - pamiętam że zaraz po premierze Heritage kręcił się u mnie w kółko, a potem zupełnie straciłem zainteresowanie i czasami wracam do pojedynczych utworów, ale do całości ekstremalnie rzadko. Z ICV jest o tyle dobrze, że w miarę trzyma równy poziom (+ słucham tej szwedzkiej wersji więc nadal mam problem z rozróżnianiem numerów po tytułach :lol:) - więc może częściej jednak będę wracał do całości ;)

 

lofty-success