Author Topic: In Cauda Venenum  (Read 131371 times)

0 Members i 1 Gość przegląda ten wątek.

Luksor

  • Mourner
  • *
  • Posts: 13277
  • Karma: +121/-2
  • Gender: Male
  • Phantom of the Opera
    • Whiteslope
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #255 on: 2021-11-29, 22:53:01 »
Piszecie jedynie o tym wcurvieniu, co rozumiem, ale ani słowa o tym jak się Wam te kawałki podobają?

Mi bardzo, szczególnie znany już od dwóch lat Cirkelns Riktning, który dla mógłby wlecieć na podstawkę za Charlatana albo Garottera :D

O tak. 'The Garroter' jest najmniej ciekawym dla mnie kawałkiem na albumie. Zdaję sobie sprawę, że płyta miała być wielowymiarowa i wymykać się pewnemu stylistycznemu szufladkowaniu, ale tan quasi jazz w wydaniu Opeth nie do końca przekonuje mnie i kręci. ;)
Seven milestones...
Under a watching autumn eye
Contorted trees are spreading forth
The message of the wind

cygnus74

  • Posts: 124
  • Karma: +3/-0
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #256 on: 2021-11-30, 10:38:13 »
O widzicie, a według mnie The Garroter to jeden z ciekawszych momentów płyty.

blackmailer

  • Posts: 107
  • Karma: +2/-0
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #257 on: 2021-11-30, 17:36:55 »
Ja go traktuję jako eksperyment, czy udany czy nie... można się spierać, ale nadaje się idealnie na taką EP z b-sidesami ;)

Callahan

  • Posts: 3664
  • Karma: +85/-6
  • Gender: Male
  • Rocket Man
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #258 on: 2021-12-02, 16:05:34 »
Jak już mowa o wyrzucaniu czegoś z podstawowej wersji płyty, to ja bym przede wszystkim wywalił to intro, które donikąd nie dąży, jest powtarzalne, oderwane brzmieniem od płyty i w ogóle do niczego nie potrzebne. Na domiar złego Svekets prins / Dignity to jest taki numer, który de facto zaczyna się trzy razy. Najpierw tym mocnym wejściem ze skocznym motywem i chórkami przez pierwsze ok 40 sekund, potem tym intro podprowadzeniem z narracją po szwedzku, solówką i kroczącym riffem, a potem jeszcze akustyczną częścią, która nadal brzmi jak wstęp do czegoś. To byłby świetny otwieracz albumu i wcale nie ma w tym nic złego, że zaczyna się głośnym, nagłym wejściem (trochę jak The Bedlam in Goliath Mars Volty). Więc nie mówię, żeby okroić numer, tylko żeby już na siłę nie poprzedzać go jeszcze dodatkowym wstępem.
Drugim zaś numerem, który nieszczególnie lubię, jest Hjärtat vet vad handen gör / Heart in Hand, bo jest po prostu za długi, za dużo jest tam powtórzeń jak na materiał, który nie jest wcale aż tak dobry, a samo przejście z finału tej głośnej części w akustyczną jest wg mnie nieudane - takie podejście do noise'u, ale na pół gwizdka, nie dociśnięte dostatecznie. Fajnie, że eksperymentują, ale to jest zbyt ostrożne.

Garrotera bym nie wyrzucił - ja go chyba jednak bardziej folkowo niż jazzowo postrzegam (nie wystarczy samo brzmienie werbla żeby już od razu grać jazz). Lubię ten numer i uważam, że jest bardzo potrzebny na płycie, która jest wyprodukowana gęsto, strasznie dużo tu jest dźwięków i Garroter jest takim bardziej przejrzystym momentem, który daje trochę wytchnienia i przestrzeni. Ja i tak tej płyty słucham rzadko i tylko wtedy, gdy mogę sobie włączyć wersję surround, bo miks stereo jest po prostu dość męczący.

Ogólnie poza tymi początkowymi numerami to cała płyta nadal jest dla mnie bardzo równa - nie ma tu numerów wybitnych, ale też wszystkie trzymają w miarę podobny poziom, Allting tar slut / All Things Will Pass ma bardzo dobry finał z tymi zachodzącymi na siebie wokalami, nic czego bym się nie mógł spodziewać po Opeth, ale jednak trochę się wyróżnia, więc lubię ten kawałek trochę bardziej, nawet jeśli zaczyna się trochę topornie.

No ale właśnie - to jest wszystko na takie uczciwe 7/10. Brakuje tu ryzyka, eksperymenty są ostatecznie rzecz biorąc dość zachowawcze. Nic mnie nie porywa jakoś szczególnie, chociaż płyta jest spójna i dobrze się słucha.

Wszystko to piszę jakoś sprowokowany tym pytaniem o bonusy :lol: Bo one nie odstają jakoś szczególnie od płyty i myślę, że by się w nią mogły "wtopić", ale z drugiej strony - mam poczucie, że to jest więcej tego samego i z tego względu po dwóch przesłuchaniach jakoś nie chce mi się poświęcać im więcej czasu. Czy są identyczne z którymiś kawałkami z płyty? No nie, ale to są kompozycje i brzmienia na to samo kopyto. I nie wróżę już Opeth wyjścia z tego impasu jakkolwiek jeśli mam być szczery.

Voice

  • Global Moderathor
  • *
  • Posts: 4932
  • Karma: +118/-1
  • Gender: Male
  • Beware of a sharp-edged weapon called human being!
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #259 on: 2021-12-05, 19:18:05 »
A ja sobie wlasnie zdalem sprawe z tego, ze ICV wyszlo juz ponad dwa lata temu  :shock: :shock: :shock: Dalbym jej gora rok. Zapierdziela ten czas. I teraz jak sobie tak na szybko robie rachunek sumienia, to nie wiem, czy chociaz raz ten album odpalilem w tym roku. W ogole chyba nic z post-watershedowego Opeth nie wlaczalem. Smutne to jakby nie patrzec, bo swego czasu to byl dla mnie band nr 1.
I had watched the snow all day.
Falling. It never lets up. All day falling.
I lifted my voice and wept out loud,
"So this is life?".

MCs, CDs & DVDs

Callahan

  • Posts: 3664
  • Karma: +85/-6
  • Gender: Male
  • Rocket Man
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #260 on: 2021-12-06, 09:36:41 »
Mnie to jakoś szczególnie już nawet nie dziwi, bo w ogóle zauważam, że o ile przed wydaniem Heritage byłem w stanie Opeth katować w kółko, tak teraz wracam do tej muzy tylko od czasu do czasu. Czasem z ogromną przyjemnością, a czasem już z o wiele mniejszym zaangażowaniem niż kiedyś, nawet do tych starych płyt. Ale trzeba przyznać, że od premiery Heritage minęło w tym toku 10 lat (MAJKEL, GDZIE ANNIVERSARY RE-RELEASE Z FOTKAMI Z GARDEROBY?!). Od tamtej pory zmienił mi się zupełnie tryb życia, moje zainteresowania podryfowały w innych kierunkach. Statystyki na Last.fm twierdzą, że przez te 10 lat najwięcej słuchałem Heritage i Pale Communion, ale to też efekt nowości - pamiętam że zaraz po premierze Heritage kręcił się u mnie w kółko, a potem zupełnie straciłem zainteresowanie i czasami wracam do pojedynczych utworów, ale do całości ekstremalnie rzadko. Z ICV jest o tyle dobrze, że w miarę trzyma równy poziom (+ słucham tej szwedzkiej wersji więc nadal mam problem z rozróżnianiem numerów po tytułach :lol:) - więc może częściej jednak będę wracał do całości ;)


Luksor

  • Mourner
  • *
  • Posts: 13277
  • Karma: +121/-2
  • Gender: Male
  • Phantom of the Opera
    • Whiteslope
Seven milestones...
Under a watching autumn eye
Contorted trees are spreading forth
The message of the wind

blackmailer

  • Posts: 107
  • Karma: +2/-0
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #263 on: 2022-03-31, 22:32:07 »
Bardzo mi się nie podoba polityka wydawnicza w przypadku ICV. Jeszcze te CD w digipacku... litości.

Callahan

  • Posts: 3664
  • Karma: +85/-6
  • Gender: Male
  • Rocket Man
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #264 on: 2022-04-01, 14:46:40 »
Ta płyta ma już tyle różnych komponentów na tym etapie, że pewnie przez jeszcze kilka lat będą męczyć kolejne edycje w różnych konfiguracjach albo formatach pakowania.

Mi osobiście coraz trudniej się przekonać do wydawania pieniędzy na płyty, bo i tak wszystko jest w streamingu... Nie sądziłem, że to kiedyś napiszę, ale chyba ten rodzaj zbieractwa trochę mi już przeszedł... Więc raczej z rosnącym rozbawieniem obserwuję tę wydawniczą biegunkę Opetha. Prędzej kupię płytę małego zespołu / mniej znanego artysty, bo wiem, że to ma większe przełożenie finansowe dla niego, niż dla takich starych wyjadaczy.

Luksor

  • Mourner
  • *
  • Posts: 13277
  • Karma: +121/-2
  • Gender: Male
  • Phantom of the Opera
    • Whiteslope
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #265 on: 2022-04-02, 16:49:42 »
Ja także od dłuższego czasu muzyki głównie słucham ze Spotify, ale może sobie kupię to wydanie, bo bardzo podobają mi się te trzy bonusowe kawałki. :)
Seven milestones...
Under a watching autumn eye
Contorted trees are spreading forth
The message of the wind

Luksor

  • Mourner
  • *
  • Posts: 13277
  • Karma: +121/-2
  • Gender: Male
  • Phantom of the Opera
    • Whiteslope
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #266 on: 2022-04-30, 09:08:09 »
Jest już ta trzypłytówka w polskiej ofercie. Cena nieprzegięta (65,99 zł), więc ją sobie zamówiłem. :)
Seven milestones...
Under a watching autumn eye
Contorted trees are spreading forth
The message of the wind

blackmailer

  • Posts: 107
  • Karma: +2/-0
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #267 on: 2022-04-30, 15:53:26 »
Za 3 CD cena jest naprawdę niezła, ale ten digipack... Nie mam parcia, może kiedyś kupię...

Callahan

  • Posts: 3664
  • Karma: +85/-6
  • Gender: Male
  • Rocket Man
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #268 on: 2022-05-02, 20:52:24 »
Ja lubię digipacki, ładne i deczko bardziej ekologiczne niż całość z plastiku. Ale raczej szkoda mi kasy na tę płytę tak czy inaczej.

Swoją drogą we wrześniu będzie 3 lata od premiery, a oni nadal cisną wznowienia (i trasę promującą "nowy" album - grając głównie te same, stare hity). Myślę, że na kolejną płytę sobie poczekamy jeszcze przynajmniej do 2023. O ile ktoś w ogóle czeka jakoś szczególnie, bo nawet Mikael coś rzucał przy ICV już, że to raczej nie jest tak, że ludzie nie mogą usiedzieć z niecierpliwości. Chyba sobie zdaje sprawę, że raczej przez ostatnie 10 lat zrobił co tylko w jego mocy, by wygasić jakąkolwiek ekscytację, jaką mógł ten zespół jeszcze budzić :P Jakby ogłosił, że już emeryturka, to pewnie by się za wiele ludzi nie przejęło też. Ja bym w sumie nie narzekał, jakby zamknął już ten cyrk i poszedł nagrywać ze Stevenem relaksacyjne plumkanie na dwie gitary  :lol:

blackmailer

  • Posts: 107
  • Karma: +2/-0
Odp: In Cauda Venenum
« Reply #269 on: 2022-05-03, 12:18:32 »
No ja digipacków przeżyć nie mogę. Jeśli wchodzi kwestia ekologii - spoko, ale i tak często tacki są plastikowe, a jak już jest całkowicie papierowy, to wyciąganie i wsadzanie CDka do tej często dość ciasnej kieszonki jest dla nośnika powolną śmiercią. Nie mówiąc o tym, że taki kartonik z czegoś jest zrobiony ;)
No i najważniejszy argument to dla mnie wytrzymałość takiego formatu, mam digipacki, które po paru wyciągnięciach już się rozpadają, albo rozklejają, a o płyty dbam bardziej niż o siebie ;) Pomijam to, że kartonik się z wiekem po prostu mocno zużywa. Ktoś powie, że jewel przecież może pęknąć, też się plastik psuje. No tak, ale jewela można wymienić, chyba że są jakieś fajne naklejki z czasu wydania, to szkoda pod kątem kolekcjonerskim tego wywalać, ale jaki to procent przypadków? Dla mnie kupowanie digipacka to hajs wyrzucony w błoto, a jeśli już tak ktoś wydaje płyty, niech będą tańsze o X procent od jeweli...

A co do nowego Opetha - nie czekam podniecony, ale jak wyjdzie to z ogromną ciekawością posłucham i może się spodoba tak jak Cauda czy Pale Communion. Na razie jeśli chodzi o "nowy Opeth" jest tak 2.5 do 1, Heritage z czasem nie mogę przetrwać od początku do końca, Pale i Cauda łykam w całości, a Sorceress jest właśnie takie 50/50, jest sporo fajnych wałków, ale niektóre są po prostu słabe, a tytułowy, mimo że bardzo dobry - przejadł mi się niesamowicie.

 

lofty-success