Author Topic: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks  (Read 2035 times)

0 Members i 1 Gość przegląda ten wątek.

Callahan

  • Posts: 3410
  • Karma: +83/-6
  • Gender: Male
  • Rocket Man
Odp: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks
« Reply #15 on: 2018-09-09, 01:59:00 »
:shock: weź, poważnie? Jak dla mnie to tragedia jakaś. W ogóle where is Opeth ja się pytam?? Od pewnego czasu widzę tylko odcinanie kuponów... :(

No jasne, że tak, ale sentyment mi pozostał. Chociaż widzę, że dziadzieją.

Demon of the Fall

Ten growl... hmm, no nie brzmi to jakoś super. W ogóle mam wrażenie, że gitary są za cicho, przez to wokal jest tak bardzo na pierwszym planie. Ale może muszę posłuchać na innym sprzęcie jeszcze raz.

Hieronim_Berbelek

  • Posts: 653
  • Karma: +21/-1
  • Gender: Male
Odp: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks
« Reply #16 on: 2018-09-14, 12:58:49 »
:shock: weź, poważnie? Jak dla mnie to tragedia jakaś. W ogóle where is Opeth ja się pytam?? Od pewnego czasu widzę tylko odcinanie kuponów... :(

No jasne, że tak, ale sentyment mi pozostał. Chociaż widzę, że dziadzieją.

Demon of the Fall

Ten growl... hmm, no nie brzmi to jakoś super. W ogóle mam wrażenie, że gitary są za cicho, przez to wokal jest tak bardzo na pierwszym planie. Ale może muszę posłuchać na innym sprzęcie jeszcze raz.

Słowo "dziadzieją" pasuje jak ulał do tej wersji Demona. Dla porównania. Mam poczucie, że produkcja nie jest dostosowana do brzmienia starszych rzeczy i do obecności growlu. Ale jak tak patrzę na nagrania koncertowe z ostatnich kilku lat - to czy to coś nowego? Zresztą prawdę mówiąc to growl Mike'a od Royal Albert Hall jest coraz słabszy, coraz bardziej płaski i przy okazji sprawia wrażenie wymuszonego. W tej chwili nie brzmi wiele lepiej od Nicka Holmesa. Ogólnie przykro mi to mówić, ale jako fani Opetha chyba wchodzimy coraz bardziej w fazę Stonesów czy innych Purpli i możemy się tylko grzać resztkami dawnego ognia.
No justice here, No liberty
No reason, No blame
There's no cause to taint the sweetest taste of blood
And greetings from the nation
As we shake the hands of time
They're taking their ovations
The vultures stay behind

the_silent_man

  • Posts: 109
  • Karma: +9/-0
  • Gender: Male
Odp: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks
« Reply #17 on: 2018-10-14, 11:45:09 »
Zamówiłem w pakiecie razem z DVD Stefana. Data premiery ta sama. Przypadek? Pewnie tak bo inne wytwórnie, ale mogli sobie to jakoś rozdzielić biorąc pod uwagę, że wiele osób zakupi pewnie i Opeth i Stevena.
Doesn't mean you should
Just because you can

Luksor

  • Mourner
  • *
  • Posts: 12293
  • Karma: +113/-2
  • Gender: Male
  • Phantom of the Opera
    • Whiteslope
Odp: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks
« Reply #18 on: 2018-11-02, 16:44:20 »
Seven milestones...
Under a watching autumn eye
Contorted trees are spreading forth
The message of the wind

Funnykris

  • Posts: 437
  • Karma: +8/-3
    • http://funnykrisrecenzje.p.ht/
Odp: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks
« Reply #19 on: 2018-11-02, 21:00:01 »
Ogólnie przykro mi to mówić, ale jako fani Opetha chyba wchodzimy coraz bardziej w fazę Stonesów czy innych Purpli i możemy się tylko grzać resztkami dawnego ognia.
Właśnie sobie słucham MAYH i aż mi się smutno zrobiło jak to przeczytałem. Coś w tym jest. Wstyd przyznać, ale ja jeszcze nie kupiłem sorceress  :? O ile PC przypadł mi do gustu muzycznie to tutaj nie mogę dotrwać do końca płyty. Już nawet się nie zmuszam przekonać do tego krążka. Coś chyba odeszło i tyle. Jak słucham sobie klasycznego Opeth to czuję, że tej pustki na scenie muzycznej nie da się zapełnić niczym innym. Tak jak nie da się zapełnić pustki po Pink Floyd a wg mnie nawet po Porcupine Tree (żeby nie było - uwielbiam solowego Wilsona). Chyba czas się pogodzić z tym, że nic nie trwa wiecznie. Mamy te wszystkie wspaniałe albumy i nic tylko się cieszyć. Wg mnie ma to też swoje plusy. Słucha się tego teraz z jakąś taką cholernie silną nostalgia i stęsknieniem powrotu do tych "starych dobrych czasów".  Koncertówka będzie jak to koncertówka - głównie do skolekcjonowania przez fanów i kolekcjonerów. Nic dla mnie, bo zawsze wolę posłuchać wersji studyjnych. No niemal zawsze (Roadioactive Toy Porków z Coma Divine jest chyba lepsze niż wersja studyjna) :) Pewnie odsłucham na Spotify i zapomnę jak o co najmniej 60% nowych płyt jakie odsłuchuję.
Death is only the personification of the unknown. That unknown is waiting for us.

Callahan

  • Posts: 3410
  • Karma: +83/-6
  • Gender: Male
  • Rocket Man
Odp: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks
« Reply #20 on: 2018-11-03, 01:59:17 »
Ghost of Perdition

Włączyłem i trochę mnie wcięło, więc się przełączyłem z małego głośniczka na słuchawki, bo uwierzyć nie mogłem. Ale nie pomogło... Ten miks jest OKROPNY. To się w ogóle kupy nie trzyma, na początku prawie w ogóle nie słychać gitar, potem niby są, ale gdzieś zupełnie oddzielnie od reszty.
Już nawet nie ma co mówić o takich drobiazgach, że Axe wszedł za wcześnie z nabiciem na początku i przyspieszył od razu... Mikael też śpiewa trochę tak, jakby mu się za bardzo nie chciało tam być w ogóle. Jak wchodzi na In time the hissing of her sanity to brzmi jak jakiś bełkot wyjęczany na odwal się.
O growlach w ogóle nie ma co mówić, bo to jest tak wyprodukowane, że one nie mogą brzmieć dobrze po prostu.

Przykro się na to patrzy :(


Funnykris

  • Posts: 437
  • Karma: +8/-3
    • http://funnykrisrecenzje.p.ht/
Odp: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks
« Reply #21 on: 2018-11-03, 14:29:22 »
Ghost of Perdition

Włączyłem i trochę mnie wcięło, więc się przełączyłem z małego głośniczka na słuchawki, bo uwierzyć nie mogłem. Ale nie pomogło... Ten miks jest OKROPNY. To się w ogóle kupy nie trzyma, na początku prawie w ogóle nie słychać gitar, potem niby są, ale gdzieś zupełnie oddzielnie od reszty.
Już nawet nie ma co mówić o takich drobiazgach, że Axe wszedł za wcześnie z nabiciem na początku i przyspieszył od razu... Mikael też śpiewa trochę tak, jakby mu się za bardzo nie chciało tam być w ogóle. Jak wchodzi na In time the hissing of her sanity to brzmi jak jakiś bełkot wyjęczany na odwal się.
O growlach w ogóle nie ma co mówić, bo to jest tak wyprodukowane, że one nie mogą brzmieć dobrze po prostu.

Przykro się na to patrzy :(
Kurcze mam całkiem inne odczucia. Duża separacja i przestrzenne brzmienie. Na jakich słuchawkach słuchałeś?
Posłuchałem jeszcze raz. Bardzo dobry mix i brzmienie. Wyjątkowo nieskompresowany dźwięk. Jak dla mnie instrumenty mają być właśnie oddzielone od siebie. Na  dobrym sprzęcie to owocuje znakomitym dźwiękiem.  Nigdy nie popierałem stosowania agresywnego masteringu i spłaszczania dźwięku kosztem selektywności brzmienia.
« Last Edit: 2018-11-03, 15:22:39 by Funnykris »
Death is only the personification of the unknown. That unknown is waiting for us.

Callahan

  • Posts: 3410
  • Karma: +83/-6
  • Gender: Male
  • Rocket Man
Odp: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks
« Reply #22 on: 2018-11-03, 17:37:40 »
Nie mam możliwości wrzucenia tego na żaden sensownej wielkości głośnik, a słuchawki mam ATH-AR3BT, mam je od pół roku i jestem bardzo zadowolony, do tego odsłuchu podłączyłem po kablu. Ale powiem Ci, że przesłałem komuś, kto się profesjonalnie zajmuje dźwiękiem i mógł tego posłuchać na referencyjnych, no i napisał mi coś takiego:

Śmiesznie, jak sobie puściłem na tanich dokanałowych słuchawkach to wszystko się w miarę zgadzało
A jak puściłem na beyerach to nagle zupełna sraka
Wydaje mi się, że nie było nikogo szczególnie odpowiedzialnego, za przygotowanie tego do nagrania. Po prostu nagrali wszystkie ślady ze stołu, dostawili mikrofony na publikę i ktoś się potem musiał z tym męczyć
I pewnie jeszcze mu ciągle mówili, że więcej wokalu
I że ma być słychać, że publika się dobrze bawi
A na wokalu miał konkretny przesłuch z odsłuchów akerfeldta, w których było wszystko
I miks był na zasadzie zagłuszania tego, czego akurat było za dużo w monitorach


Realia w biznesie niestety wyglądają tak, że tam, gdzie zaczynają się stawki oświetleniowców, tam kończą się stawki dźwiękowców. Ma się ładnie błyszczeć, ludzie kupio.

Dla mnie podstawowy problem polega na tym, że to po prostu nie kopie. Jest separacja, bo wyciszyli gitary, dali w cholerę dużo wokalu i bębnów, ale co z tego, jak to po prostu nie jest groovne. A nie jest, bo przez Majka po prostu przemawia jedno wielkie nie chce mi się, nie wiem co ja tu robię w ogóle.

Uwielbiam GoP, GR to jedna z moich ulubionych płyt w ogóle i słuchałem jej nie wiem ile razy w życiu, ba, ja dzięki niej się przekonałem do growlu i do Opeth w ogóle. To co tutaj widzę to jest zarzynanie tej muzy w sposób tak dziadowski, że aż boli.

Majk przyznał przy okazji premiery Czarodziejki, że nie lubi grać koncertów, że się czuje na scenie jak idiota, ale trzeba, bo na tym zarabiają. Szkoda, że napieprzają tak od paru dobrych lat, że nawet na okazję rejestracji DVD nie bardzo w nich widać frajdę z tego grania. Nie wiem, może to kwestia zmęczenia starym materiałem, growlem, starym stylem - ale jeśli tak, to dlaczego grają od wielu lat w kółko te same numery - Ghost Of Perdition, Demon Of The Fall, Deliverance - oni tę trójkę już przecież koncertowo zarżnęli do porzygu. Też bym miał dość na ich miejscu. Deliverance wg samego setlist.fm zagrali w karierze ponad 800 razy...

Ja się nie dziwię, że ludzie pouciekali z tego bandu - w jakimś wywiadzie ktoś z Soen, chyba Lopez, twierdził, że ograniczają liczbę koncertów do koniecznego minimum, bo chcą mieć z tego frajdę, kosztem kasy. Szanuję takie podejście.

Czas się pogodzić z tym, że czasy gdy Opeth i Akerfeldt to była innowacyjna muzyka, minęły jakieś 10 lat temu. Teraz to jest odcinanie kuponów: od swoich wcześniejszych osiągnięć (na żywo) i od osiągnięć poprzedników, dinozaurów (kiedy nagrywają nowe albumy). Umiejętności techniczne i wiedza pozostają, więc wychodzi to znośnie, raz lepiej, raz gorzej, ale nie zmienia faktu, że od dekady mamy do czynienia z muzyczną konserwą, która raczej nic nowego już nie pokaże, bo za bardzo jest w sobie zakochana. Czas sobie poszukać nowych obiektów do zachwytów, ja nie wątpię, że są kapele, które ciągną ten wózek do przodu. A że będzie się z nimi coraz trudniej tak emocjonalnie związać, to inna sprawa - najbardziej emocjonalnie się przywiązujemy do tego, co usłyszeliśmy mając lat 15, względnie 20, są na to nawet jakieś badania o ile pamiętam ;)


Edit:

A, no i jeszcze: widziałem Opeth na żywo 1,5 roku temu, jak grali w Warszawie na Prog in Park. I było fajnie, nie będę zaprzeczał, bo na żywo to wszystko zawsze brzmi inaczej, wielu rzeczy nie słychać, nie widać. Ale przez te 1,5 godziny mogłem sobie poudawać, że mam parę lat mniej i odwalić podróż sentymentalną przy starych numerach. Do starych albumów Opeth wracam z przyjemnością, to co odwalają teraz mi tej radości nie odbierze.
« Last Edit: 2018-11-03, 17:40:37 by Callahan »

Funnykris

  • Posts: 437
  • Karma: +8/-3
    • http://funnykrisrecenzje.p.ht/
Odp: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks
« Reply #23 on: 2018-11-03, 20:47:07 »
Nie mam możliwości wrzucenia tego na żaden sensownej wielkości głośnik, a słuchawki mam ATH-AR3BT, mam je od pół roku i jestem bardzo zadowolony, do tego odsłuchu podłączyłem po kablu. Ale powiem Ci, że przesłałem komuś, kto się profesjonalnie zajmuje dźwiękiem i mógł tego posłuchać na referencyjnych, no i napisał mi coś takiego:

Śmiesznie, jak sobie puściłem na tanich dokanałowych słuchawkach to wszystko się w miarę zgadzało
A jak puściłem na beyerach to nagle zupełna sraka
Wydaje mi się, że nie było nikogo szczególnie odpowiedzialnego, za przygotowanie tego do nagrania. Po prostu nagrali wszystkie ślady ze stołu, dostawili mikrofony na publikę i ktoś się potem musiał z tym męczyć
I pewnie jeszcze mu ciągle mówili, że więcej wokalu
I że ma być słychać, że publika się dobrze bawi
A na wokalu miał konkretny przesłuch z odsłuchów akerfeldta, w których było wszystko
I miks był na zasadzie zagłuszania tego, czego akurat było za dużo w monitorach


Realia w biznesie niestety wyglądają tak, że tam, gdzie zaczynają się stawki oświetleniowców, tam kończą się stawki dźwiękowców. Ma się ładnie błyszczeć, ludzie kupio.

Dla mnie podstawowy problem polega na tym, że to po prostu nie kopie. Jest separacja, bo wyciszyli gitary, dali w cholerę dużo wokalu i bębnów, ale co z tego, jak to po prostu nie jest groovne. A nie jest, bo przez Majka po prostu przemawia jedno wielkie nie chce mi się, nie wiem co ja tu robię w ogóle.

Uwielbiam GoP, GR to jedna z moich ulubionych płyt w ogóle i słuchałem jej nie wiem ile razy w życiu, ba, ja dzięki niej się przekonałem do growlu i do Opeth w ogóle. To co tutaj widzę to jest zarzynanie tej muzy w sposób tak dziadowski, że aż boli.

Majk przyznał przy okazji premiery Czarodziejki, że nie lubi grać koncertów, że się czuje na scenie jak idiota, ale trzeba, bo na tym zarabiają. Szkoda, że napieprzają tak od paru dobrych lat, że nawet na okazję rejestracji DVD nie bardzo w nich widać frajdę z tego grania. Nie wiem, może to kwestia zmęczenia starym materiałem, growlem, starym stylem - ale jeśli tak, to dlaczego grają od wielu lat w kółko te same numery - Ghost Of Perdition, Demon Of The Fall, Deliverance - oni tę trójkę już przecież koncertowo zarżnęli do porzygu. Też bym miał dość na ich miejscu. Deliverance wg samego setlist.fm zagrali w karierze ponad 800 razy...

Ja się nie dziwię, że ludzie pouciekali z tego bandu - w jakimś wywiadzie ktoś z Soen, chyba Lopez, twierdził, że ograniczają liczbę koncertów do koniecznego minimum, bo chcą mieć z tego frajdę, kosztem kasy. Szanuję takie podejście.

Czas się pogodzić z tym, że czasy gdy Opeth i Akerfeldt to była innowacyjna muzyka, minęły jakieś 10 lat temu. Teraz to jest odcinanie kuponów: od swoich wcześniejszych osiągnięć (na żywo) i od osiągnięć poprzedników, dinozaurów (kiedy nagrywają nowe albumy). Umiejętności techniczne i wiedza pozostają, więc wychodzi to znośnie, raz lepiej, raz gorzej, ale nie zmienia faktu, że od dekady mamy do czynienia z muzyczną konserwą, która raczej nic nowego już nie pokaże, bo za bardzo jest w sobie zakochana. Czas sobie poszukać nowych obiektów do zachwytów, ja nie wątpię, że są kapele, które ciągną ten wózek do przodu. A że będzie się z nimi coraz trudniej tak emocjonalnie związać, to inna sprawa - najbardziej emocjonalnie się przywiązujemy do tego, co usłyszeliśmy mając lat 15, względnie 20, są na to nawet jakieś badania o ile pamiętam ;)


Edit:

A, no i jeszcze: widziałem Opeth na żywo 1,5 roku temu, jak grali w Warszawie na Prog in Park. I było fajnie, nie będę zaprzeczał, bo na żywo to wszystko zawsze brzmi inaczej, wielu rzeczy nie słychać, nie widać. Ale przez te 1,5 godziny mogłem sobie poudawać, że mam parę lat mniej i odwalić podróż sentymentalną przy starych numerach. Do starych albumów Opeth wracam z przyjemnością, to co odwalają teraz mi tej radości nie odbierze.
No ja słucham na Taga Thda 500t + Beyerdynamic dt990 PRO. Także powiedzmy, że porządnie to gra. I gitar mi tu nie brakuje. Odgłos Majka faktycznie słychać lekko na czystych partiach. Może to kwestia sprzętu. Zdarza się, że niektóre słuchawki się z niektórymi nagraniami nie lubią. Dotyczy to głównie sprzętu, który wyraźnie  narzuca swój charakter brzmienia. Co do opinii tego dźwiękowca to ciężko mi to komentować, szczególnie że sam słucham na referencyjnych i mam nieco inne odczucia. Koncertówki to taka ciekawa sprawa. Dajmy na to Octane Twosted Porków - Masakra w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Death is only the personification of the unknown. That unknown is waiting for us.

Callahan

  • Posts: 3410
  • Karma: +83/-6
  • Gender: Male
  • Rocket Man
Odp: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks
« Reply #24 on: 2018-11-04, 03:14:45 »
To że nasze prywatne preferencje się różnią jakoś mnie szczególnie nie dziwi. Nie będę się licytował na sprzęt, bo nie dysponuję hi-endowym, tym bardziej teraz, jak jestem "wyjechany" za granicę :mrgreen:
Nie zmienia to dla mnie faktu, że każda poprzednia koncertówka Opeth brzmiała dla mnie znośniej od tego, pod wieloma względami.

Co do opinii dźwiękowca - to też jest ktoś, kto słucha Opeth od lat. Też ma swoje preferencje. Ale jego opinii na temat produkcji ufam, bo to nie tylko ktoś, kto się tym praktycznie zajmuje, ale też teoretycznie się w tym kierunku kształcił. Nawet jeśli przyjmiemy, że ten czarny scenariusz jest trochę przesadzony, to nie zmienia faktu, że nagranie zespołu z prawie 3 dekadami doświadczenia nie powinno brzmieć jak kupa. :?

Funnykris

  • Posts: 437
  • Karma: +8/-3
    • http://funnykrisrecenzje.p.ht/
Odp: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks
« Reply #25 on: 2018-11-04, 18:54:56 »
To że nasze prywatne preferencje się różnią jakoś mnie szczególnie nie dziwi. Nie będę się licytował na sprzęt, bo nie dysponuję hi-endowym, tym bardziej teraz, jak jestem "wyjechany" za granicę :mrgreen:
Nie zmienia to dla mnie faktu, że każda poprzednia koncertówka Opeth brzmiała dla mnie znośniej od tego, pod wieloma względami.

Co do opinii dźwiękowca - to też jest ktoś, kto słucha Opeth od lat. Też ma swoje preferencje. Ale jego opinii na temat produkcji ufam, bo to nie tylko ktoś, kto się tym praktycznie zajmuje, ale też teoretycznie się w tym kierunku kształcił. Nawet jeśli przyjmiemy, że ten czarny scenariusz jest trochę przesadzony, to nie zmienia faktu, że nagranie zespołu z prawie 3 dekadami doświadczenia nie powinno brzmieć jak kupa. :?
Być może na słuchawkach, czy kolumnach o mniejszej scenie płyta wypada gorzej. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że wszystko może się tam sypać. Ja tylko piszę, że u mnie jest nieźle jak na koncert. Tylko ja mogę mieć zaburzony obraz bo moje słuchawki są niezwykle przejrzyste brzmieniowo. Każdy nawet najdrobniejszy detal jest do usłyszenia. Nie bez powodu dźwiękowcy i radiowcy na całym świecie używają Dt990/880/770. Są na płycie momenty, gdzie coś wyraźnie jest nie tak z proporcjami natężenia dźwięku poszczególnych instrumentów  i... słychać dosyć lekki clipping w niektórych momentach. Jak piszesz są gusta i guściki i nie sposób z tym jakoś dyskutować.
Death is only the personification of the unknown. That unknown is waiting for us.

Callahan

  • Posts: 3410
  • Karma: +83/-6
  • Gender: Male
  • Rocket Man
Odp: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks
« Reply #26 on: 2018-11-05, 02:30:10 »
Może ja się doprecyzuję, bo chyba się nie rozumiemy:

nagranie zespołu z prawie 3 dekadami doświadczenia nie powinno brzmieć jak kupa...
... na żadnym sensownym sprzęcie.

A dźwiękowiec ma dt880 + jakieś 20 lat edukacji muzycznej za sobą ;)

Nie mówię, że Ci się nie może podobać przecież zresztą. Ludziom się różne rzeczy podobają, ja nie wątpię, że "nowy" Opeth ma mnóstwo fanów, którzy za "starym" nie przepadają. Ich sprawa.

ambush1

  • Mourner
  • *
  • Posts: 798
  • Karma: +18/-0
  • Gender: Male
  • 3
Odp: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks
« Reply #27 on: 2018-11-08, 17:36:13 »
hehe może powinni dopisać, "słuchać wyłącznie na mega pro sprzęcie" ..Kris don't be funny  :mrgreen: Jeżeli coś jest dobre to na super sprzęcie będzie jeszcze lepsze, ale jak coś jest złe to będzie jeszcze gorsze.
Inna sprawa to gusta, o których jak wiadomo, się nie dyskutuje 8)

Funnykris

  • Posts: 437
  • Karma: +8/-3
    • http://funnykrisrecenzje.p.ht/
Odp: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks
« Reply #28 on: 2018-11-09, 20:06:28 »
hehe może powinni dopisać, "słuchać wyłącznie na mega pro sprzęcie" ..Kris don't be funny  :mrgreen: Jeżeli coś jest dobre to na super sprzęcie będzie jeszcze lepsze, ale jak coś jest złe to będzie jeszcze gorsze.
Inna sprawa to gusta, o których jak wiadomo, się nie dyskutuje 8)
I tak i nie. To już zależy od sprzętu. Są słuchawki/kolumny które "wybaczają" a inne są bezlitosne dla złej jakości nagrań. Czasami zdarza się, że nagrania są dobrej jakości, mają świetną dynamikę itd. i naprawdę trzeba dobrej jakości sprzętu. Ale nie piszemy tu o jakichś niszowych jazzowych nagraniach tylko o koncertówce Opeth  :mrgreen:  No ja sobie teraz słucham z tej płyty Ghost of Perdition i poza tymi denerwującymi krzykami tłumu w tle wszystko brzmi u mnie z kopem. Nie mam w sumie zastrzeżeń co do separacji dźwięków poszczególnych instrumentów. Całość jest nieźle ułożona na scenie. No u mnie to brzmi... dobrze... Jutro obczaję na innym sprzęcie u brata. Tak mi przechodzi przez myśl, że te nagrania mogą być nie masterowane, tylko czysty miks. Przeglądnąłem komentarze na YT i nie tylko mi się podoba ten miks i brzmienie. Dużo ludzi jest pod wrażeniem także. Chyba kwestia gustu. Dla mnie Demon of the fall brzmi lepiej niż wersja studyjna (poza wokalami).
Death is only the personification of the unknown. That unknown is waiting for us.

Callahan

  • Posts: 3410
  • Karma: +83/-6
  • Gender: Male
  • Rocket Man
Odp: Garden Of The Titans - Live at Red Rocks
« Reply #29 on: 2018-11-10, 00:38:31 »
I tak i nie. To już zależy od sprzętu. Są słuchawki/kolumny które "wybaczają" a inne są bezlitosne dla złej jakości nagrań.
Kris, ale my tu mówimy o odsłuchach na sprzęcie referencyjnym, który z definicji ma dawać w miarę neutralne odwzorowanie. Jakkolwiek to jest ideał, którego się nie da zrealizować w 100% oraz na ile się orientuję Twój model pozwala sobie na trochę więcej odchyłów niż 880, to wciąż: nie jest to taka diametralna różnica. Jeden rabin powie tak, drugi rabin powie nie, dla mnie to brzmienie zupełnie nie pasuje do muzy, którą panowie tu próbują grać (opinia, intuicja), a profesjonalista mi potwierdza, że dźwięk jest jak z psa gardła wyciągnięty (ocena realizacji).

Quote
Tak mi przechodzi przez myśl, że te nagrania mogą być nie masterowane, tylko czysty miks.
Oj był. Tutaj masz informację, masterował Tony Kindgren.

Quote
Przeglądnąłem komentarze na YT i nie tylko mi się podoba ten miks i brzmienie. Dużo ludzi jest pod wrażeniem także. Chyba kwestia gustu.
Jak sprowadzimy opinie o jakości muzyki do metody demokratycznej, to w Polsce na szczycie każdego rankingu znajdzie się disco polo. :P