Author Topic: Sekretna strona Lateralusa  (Read 17473 times)

0 Members i 1 Gość przegląda ten wątek.

minder

  • Master of Disaster
  • Administrator
  • *
  • Posts: 5570
  • Karma: +13/-3
  • Gender: Male
  • Wokół sami lunatycy...
    • mindr.
Sekretna strona Lateralusa
« on: 2006-03-16, 02:21:53 »
Właśnie się dowiedziałem, że Lateralus ma co najmniej drugie dno (a może i nawet trzecie). Przeczytajcie to i to. Ja jestem pod potężnym wrażeniem.

Postaram się przygotować streszczenie po polsku, ale jeśli ktoś jest chętny do tłumaczenia, to niech się nie krępuje :)
True Pagan Winter Crew

andreas

  • Posts: 238
  • Karma: +0/-0
Sekretna strona Lateralusa
« Reply #1 on: 2006-03-16, 12:44:12 »
no cóż, dla mnie są to przedpotopowe wieści. dodam również, że z nie kręcą mnie tego typu rozmyślania nad muzyką, a w wykonaniu fanów toola w szczególności, gdyż są oni znani ze swojej buty i arogancji i z elitarnego zadęcia. bo są taaacy mądrzy. uważam też, że takie postrzeganie muzyki, doprowadzone do przesady, potrafi zabić całą radość i całą magię obcowania ze sztuką, nie zaś ją wyzwolić.

ALE

uważam też, że zagadnienie jest dosyć ciekawe, tym bardziej, że finobacci wiąze się z tzw. boską proporcją, złotym podzałem, itepe, itede, yada yada, yada...

tu macie pierwszy tekścik, jeżeli ktoś jest zainteresowany to zapraszam do lektury:





Dla mnie, lateralus jest najbardziej zadziwiającym kawałkiem muzyki , jaki kiedykolwiek skomponowano. Myślę, że tool celowo chcieli dać swoim fanom coś prawdziwie wspaniałego, ale chcieli, żeby fani odnaleźli to „coś” sami. „przyjmij to jako święty podarunek...”. początkowo, myślałem że piosenka lateralus jest o podróży odbywanej na prochach – o odkrywaniu prawdziwych barw poprzez oddzielanie ciała od umysłu. Przy pierwszym wysłuchaniu wyobraziłem sobie zgniatanie koperty jako intensywną wizję. Jednakże po tym, jak zapoznałem się z kawałkiem dokładniej, zreformowałem moją mój sposób interpretowania na coś postrzeganego szerzej: docieraj myślą głębiej.

 Lateralus, być może dlatego, że jest to tytułowy kawałek albumu, służy jako główny trop do rozwiązania zagadki, o której mój przyjaciel czytał kiedyś w internecie. „wszystko co wiem na ten temat, to fakt,  że inny porządek piosenek – coś dotyczącego 2 spirali. No i jeszcze, że kawałek nr 13 jest środkiem płyty”. Po przekopaniu się przez niezliczone wyniki wyszukiwania w google, poddałem się i zrezygnowałem z odnalezienia większej ilości informacji na temat wspomnianej alternatywnej kolejności piosenek. Byłem jednakże zdecydowany na to by rozgryźć album, a także bardzo ciekawy teorii spirali, zacząłem więc bardzo poważnie i intensywnie zastanawiać się nad tym problemem. Zrozumiałem, że spirale miały duże znaczenie, gdyż tytułowa piosenka albumu przekazuje nam inspirujące słowa: „kołysząc się na spirali naszej boskości, ciągle będąc człowiekiem... a podążanie za naszą wolą i naszym instynktem może nas zaprowadzić tam, gdzie nikt wcześniej nie był. Będziemy podążać do końca spirali i może dotrzemy tam, gdzie nikt nigdy nie był”.

W trakcie mojego przekopywania internetu natrafiłem na jeden wywiad z perkusistą, który wspomniał, że rytm dannego carey’a w piosence lateralus tworzył sekwencję finobacciego. W związku z faktem, że sam byłem perkusistą, postanowiłem rozrysować tę sekwencję i naśladować dannego. Nie potrafię grać tak jak on, ale przynajmniej potrafię usłyszeć wszystko, co on robi, i dlatego zdołałem zrekonstruować ścieżkę perkusji. Jest to raczej pewne, że danny powtarza sekwencję finobacciego, do numeru 13: 1,1,2,3,5,8,13. Po trzynastce zaczyna z powrotem od jedynki. Przypominając sobie moją wiedzę nabytą podczas lekcji algebry, dotyczącą spirali finobacciego, i to jak równanie dla wzoru finnobaciego (którego tak naprawdę nie znam) jest rozrysowane, mogę powiedzieć, że schemat formuje spiralę, której szczyt zależy od numeru, od którego sekwencja się zaczyna. Przypadek? Zacząłem uważać, że wcale nie. Już wcześniej wiedziałem o obsesji dannego na temat świętej geometrii i znana jest mi książka boba frissell’a pt. „nic w tej książce nie jest prawdą, ale tak właśnie rzeczy się mają”, więc ważkość tego, na co się natknąłem zaczęła do mnie docierać. Wtedy właśnie, w świetle tych wszystkich informacji,  musiałem zabrać się do albumu lateralus.

Nabazgrałem kilka spirali w rogach mojego schematu, a w trakcie, kiedy to robiłem, odkryłem pierwsze powiązanie z  płytą lateralus. Wiedziałem, że jeżeli piosenki naprawdę były pomyślane tak, żeby odsłuchiwać je w innej kolejności. „parabol” i „parabola” musiały się łączyć. Rysując swoje spirale, zaczynałem od wierzchołka i poruszałem się ku częściom zewnętrznym. Po rozrysowaniu liczb od 1 do 13 liniowo, natychmiast zobaczyłem, że parabol i parabola musiałyby być środkiem mojej spirali (dlatego, że 13 dzielone przez 2 wynosi 6.5). narysowałem prostą strzałkę pomiędzy 6 a 7, a potem zacząłem rozmyślać nad drugą parą. Początkowo rozrysowałem spiralę łączącą pary liczb, których suma wynosiła 13 (gdyż taka była ilość piosenek na płycie). Jednakże w ten sposób piosenki pozostawały w tym samym ułożeniu i z niczym nie połączone.

W tym czasie używałem moje kopii lateralusa i software’u  do edytowania muzyki , żeby wyeliminować przerwy pomiędzy kawałkami, i ułożyłem piosenki w następującej kolejności: 6,7,5,8,4,9,3,10,2,11,1,12,13. Przejście od paraboli do schizm zdumiało mnie zupełnie gdyż szarpnięcia gitary, prawdopodobnie lekceważone przez słuchaczy jako rozciągnięte zakończenie, przechodzą idealnie w początek schism. Kiedy liczysz takt podczas gdy struny są uderzane, schism jest kontynuowane w tym samym kluczu i tempie – odzwierciedlając progresję nut. Przejście ze schism do ticks&leeches jest tak samo intrygujące. Schism kończy się silnym podwójnym basem i uderzeniem w tam-tam, natomiast ticks&leeches zaczyna się tym, co wielu nazwałoby plemiennym wybijaniem rytmu. Rytm na samym początku ticks&leeches jest delikatnie inny za każdym kolejnym powtórzeniem – miary są dłuższe o 2 uderzenia/takty. Tak jest, zgadliście, te dwa uderzenia są właśnie dwoma ostatnimi uderzeniami ze schism. Mogę się przyznać, że nigdy nie rozumiałem 4 kawałka na pycie, „mantra”, dopóki nie zmieniłem kolejności piosenek. To co początkowo uznawałem za nawoływania wieloryba teraz zaczęło przypominać najgorsze z możliwych do wyobrażenia odgłosy jakie wydaje się gdy ma się nudności, lub też stylizowane odgłosy duszenia się. Wszystko pasuje, gdyż ostatnia linijka „ticks&leeches”  brzmi: mam nadzieję, że się zadławisz. Po tym przejściu, żadne z następnych nie miało większego sensu. Z pewnością nie podobało mi się, że disposition i reflection zostały rozdzielone – gdyż brzmią całkiem dobrze jedna po drugiej, na płycie. To był jedyny zator podczas mojej misji rozszyfrowywania Świętego Podarunku. Ale wtedy przypomniałem sobie co powiedział mi wcześniej mój przyjaciel: 13 powinna być po środku.

W tym momencie, prawdopodobnie ze względu na fakt, że chciałem utwierdzić się w przekonaniu, że jest coś więcej do odkrycia na tej płycie, porównałem tą wiedzę do umieszczenia utworu intermission na poprzedniej płycie „aenima”. Gdyby ta piosenka miała być w środku albumu, musiałaby byś siódmą piosenką w sekwencji, mając po 6 kawałków z każdej strony. Więc wcisnąłem Faaip de Oiad po lateralus, i o mało nie zlałem się w porty kiedy odkryłem, że (pomimo, iż bardzo niewyraźnie) cichnący dźwięk ostatniej nuty lateralusa mógł być słyszany na początku Faaip de Oiad oraz, że zniekształcone gitary na samym końcu lateralusa przypominały a potem przechodziły bez przeszkód w dźwięk wyładowań elektrycznych na początku Faaip de Oiad. Tekst lateralusa usprawiedliwia to załamanie w spirali, praltycznie instruując nas: „kontynuuj rozwijanie spirali, idź dalej”. Wróciłem do lateralusa, żeby znaleźć następną wskazówkę. W zadziwiająco dobrze odtworzonej przez dannego carrey’a sekwencji finobacciego, zatrzymywał się on na numerze 13 i wracał do 1. To samo wybieram ja, aby zakończyć sekwencję. Tym samym druga spirala została utworzona, a kolejność Świętego Podarunku wyglądała teraz następująco: 6,7,5,8,4,9,13,1,12,2,11,3,10.

Już teraz wielu z was jest prawdopodobnie zafascynowanych tym, co wam odkryłem, ale nawet nie wiem jak zacząć opowiadać wam o tym, co ta nowa kolejność znaczyła dla mnie. Piękno lateralusa jest bardzo, bardzo kruche, i musi być doświadczane z otwartym umysłem. Równie dobrze może być ono inne, jeżeli patrzyłoby się na nie z innych perspektyw. Pomijając fakt, że nowa kolejność utworów umiejscawia je w porządku, w którym korespondują ze sobą bardzo ładnie – często kończąc się i rozpoczynając się od nowa od tych samych nut, lub posuwając się płynnie naprzód, a w innych przypadkach (jak w przypadku lateralus i faaip de oiad oraz the grudge i triad) – nawet zachodząc na siebie (pomimo, że bezsprzecznie brzmią lepiej, jeśli są elektronicznie połączone tak, że na siebie zachodzą, to jednakże pewien rodzaj oszukaństwa. Jednakże rozważcie to jako wskazówkę, jeżeli planujecie zrobić to sami), te 2 spirale pomagają opowiedzieć historię, którą każdy fan toola powinien usłyszeć.


Żeby nie znudzić tych, którzy są tylko lekko zainteresowani, postaram się opowiedzieć ją w skrócie. Ponadto doradzałbym zapoznanie się z książką frissell’a (tak, tą samą, o której wspomniałem wcześniej). Uważam, że parabol i parabola są całkiem jasne. Maynard chce, żebyśmy wiedzieli, że bez względu na to co się wydarzy, wszyscy musimy zdawać sobie sprawę z tego, że to nie jest nasza jedyna egzystencja. Nasze umysły i zwartość naszej podświadomości są przeznaczone do nieśmiertelności, i jeśli zaakceptujemy to i wcielimy w nasze życie (nawet ze względów religijnych), tak się właśnie stanie. Tak właśnie postrzegany ból jest tylko iluzją. Na początku nazwałem to „Proroctwem Lateralusa” (dla przyczyn, które wkrótce zrozumiecie), ale od tego czasu zdecydowałem się nazywać zmienioną wersję lateralusa „Świętym Podarunkiem”. Jak mówi Maynard „Przyjmij to jako święty podarunek i uczcij tą szansę by być żywym, oddychać”. Wg mnie słowo „to” znaczy dużo więcej niż tylko zwykłe ostrzeżenie. W związku z faktem, że parabola jest drugim kawałkiem na Świętym Podarunku , jej treść może być rozpatrywana na początku (zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę jej dwoistość z parabolą), i dlatego słowa manyarda interpretuję jako coś więcej niż tylko udany teks piosenki. Słowa te są manifestem dla jego słuchaczy, żeby wysłuchali wszystkiego co on ma do powiedzenia i prawdziwie uświęcili szansę na nieśmiertelność ofiarowywaną im raz za razem w trakcie trwania albumu. Kłamałbym, gdybym powiedział, że każda piosenka ma swoje swoiste/specjalne tłumaczenie. Wręcz przeciwnie, muzyka toola zaprojektowana jest w ten sposób, by zmusić was do samodzielnego myślenia, nie tak, by powiedzieć coś konkretnego. Dlatego musi być traktowana jak dobra literatura – wiele znaczeń ukrytych jest w kontekście.

Zwrócę się w tym miejscu do poprzedniego posta napisanego przez Geometric-Drumming, gdzie tłumaczył on klucze (muz.) do schism: „to przedstawia tytuł (schizma/secesja/podział) i jest zorganizowane w tempie 12/8, który jest podzielony na 5/8 i 7/8 – co tak naprawdę PASUJE jedynie wtedy, gdy UKŁADASZ FRAGMENTY Z POWROTEM W CAŁOŚĆ”. Podczas gdy Geometric-Drumming twierdzi, że schism jest jego ulubioną piosenką toola, ja słyszałem jak wielu fanów mówiło, że był to wywołujący nudności wybór na jedyny singiel z albumu – ale ja uważam, że wybór utworu jest genialny. Nie chciałbym umniejszać interpretacjom tych, którzy pisali posty przede mną (w rzeczywistości, zgadzam się z wieloma rzeczami, które powiedział %BlueSoulRobot%), ale uważam, że dla zwykłego słuchacza, który nie wie nic o tool, to może być wspaniałe zaproszenie. Pomyślcie o tym – wielu idiotów z MTV i radia chodziło powtarzając w myślach słowa: „wiem, że fragmenty do siebie pasują”. Zastanawiam się, ilu z nich poświęciło trochę czasu, żeby poukładać fragmenty z powrotem w całość i odkryć (ponownie) to co ktoś chce im zakomunikować. Przyjmę z zadowoleniem każdą reakcję na powyższe. Bardzo chciałbym podzielić się interpretacjami poprzez email – tylko dlatego, że są one zbyt długie, żeby wpisać je tutaj.

Chciałbym też coś wam poradzić: nie używajcie MP3, żeby cyfrowo zmienić kolejność utworów na lateralusie. Bardzo dużo BARDZ WAŻNYCH informacji zapisanych jest na właściwej płycie. Zauważyliście kiedykolwiek, że każdy kto zgubił albo zepsuł tą płytę niezwłocznie kupował następną? Wiem, że ja na pewno tak robiłem. A to dlatego, że na płycie znajdują się rzeczy nagrane podczas odciskania fabrycznego, które gubią się podczas kompresji i kopiowania na płyty cd- r. Jeśli chcecie to zrobić – zróbcie to dobrze – waga tego jest nie do przecenienia. Użyjcie ścieżek cda w trakcie składania tego do kupy i utrzymajcie pełną wierność dźwięku, używając profejonalnego software’u do mixowania. Poniżej macie fibonacciego w słowach maynarda, w szczególności w sylabach:

 black [1]
 then [1]
 white are [2]
 all I see [3]
 in my infancy [5]
 red and yellow then came to be [8]
 reaching out to me [5]
 lets me see [3]
 there is [2]
 so [1]
 much [1]
 more and [2]
 beckons me [3]
 to look through to these [5]
 infinite possibilities [8]
 as below so above and beyond I imagine [13]
 drawn outside the lines of reason [8]
 push the envelope [5]
 watch it bend [3]
Przypuszczam, że tak właściwie to nie jest prawdziwy fibonacci, gdyż sekwencja zostaje zawrócona.
 Sekwencja Fibonacciego. Właściwie jest to ciąg liczb, ktore, jeśli dodasz liczbę do liczby stojącej przed nią, otrzymujesz liczbę następną w kolejności. Zaczynając od liczb 0 i 1 0+1=1, więc zbiór na razie wygląda tak 0 1 1. wówczas bierzesz 1 I dodajesz do tego poprzednią liczbę (cyfrę) i otrzymujesz: 2. Sekwencja wygląda następująco: 0 1 1 2. teraz bierzesz 2, dodajesz do tego poprzednią liczbę (cyfrę) i otrzymujesz 3. sekwencja wygląda następująco: 0 1 1 2 3. kiedy dodajesz 3 do 2 otrzymujesz 5. sekwencja: 0 1 1 2 3 5 . 5 + 3 = 8. 0 1 1 2 3 5 8. Proces jest kontynuowany...  


papa

ThirdEye

  • Posts: 154
  • Karma: +0/-0
    • http://kevan.org/brain.cgi?Piter86
Sekretna strona Lateralusa
« Reply #2 on: 2006-03-16, 13:01:32 »
dla mnie ta zlozonosc Lateralusa przyczynia sie do tego ze jest to plyta wszechczasow (pomijajac cala warstwe liryczna, muzyczna i emocjonalna...). Mnogosc znaczen sekcji rytmicznych i lirycznych czyni te plytke wyjatkowa...

tutaj jeszcze ksiazka napisana przez jakiegos fana(nie przebrnalem ale jak ktos sie chce)

vertigo

  • Global Moderathor
  • *
  • Posts: 1328
  • Karma: +7/-0
  • Gender: Male
Sekretna strona Lateralusa
« Reply #3 on: 2006-03-16, 17:08:59 »
Płyta zbudowana jest na określonym szkielecie, ale jestem daleki od bezkrytycznego podejścia do wynurzeń fanów Toola. Taką filozofie można dorobić do wszystkiego jeżeli tylko bardzo się chce. Piosenki mają to do siebie, że posiadają rytm, może i Tool chciał żeby ich płytę można było słuchać w różnych sekwencjach, a może maynard wystukał sobie ten rytm na blacie i napisał pod niego całą płytę, who cares. Dla mnie świadczy to tylko o tym, że Tool myśli przy konstrukcji swoich płyt i dlatego ich muzyka tak wymiata :mrgreen:

djdioda

  • Nazgul ortografii
  • Administrator
  • *
  • Posts: 3354
  • Karma: +11/-1
  • Gender: Female
  • Southpole chainsaw massacre
Sekretna strona Lateralusa
« Reply #4 on: 2006-03-16, 17:54:12 »
Mam do powiedzenia jedno słowo: nadinterpretacja :P

absent_friend

  • Posts: 601
  • Karma: +0/-0
  • Gender: Male
  • friend of absynth
Sekretna strona Lateralusa
« Reply #5 on: 2006-03-16, 18:15:39 »
niesamowite...
właśnie sprawdzam jak to działa :]

 

"I don't expect I'll ever understand.. How life just trickled through my hand.."

minder

  • Master of Disaster
  • Administrator
  • *
  • Posts: 5570
  • Karma: +13/-3
  • Gender: Male
  • Wokół sami lunatycy...
    • mindr.
Sekretna strona Lateralusa
« Reply #6 on: 2006-03-16, 18:43:51 »
Wcale nie uważam tego za nadinterpretację. Płyta rzeczywiście wymiata w nowej kolejności. Niektóre przejścia nie zostały w tekście wymienione, ale zwróćcie uwagę jak się jak się kończy Faaip de Oiad i jak się zaczyna The Grudge (które w nowym układzie występują po sobie). W Faap na końcu słychać zgaszenie trzeszczącego radia, a w The Grudge na samym początku słychać jeszcze elektryczne trzaski. Poza tym kabalistyczna interpretacja płyty też daje nieco do myślenia, ale już prędzej nazwałbym nadinterpretacją ;)
True Pagan Winter Crew

andreas

  • Posts: 238
  • Karma: +0/-0
Sekretna strona Lateralusa
« Reply #7 on: 2006-03-16, 19:11:17 »
no ok, nikt nie twierdzi, że płyta brzmi źle w tej drugiej kolejności, ale traktujmy całą tą filozofię tylko jako wartośc dodaną, nie budujmy jej świątyń i nie stawiajmy ołtarzy, a wtedy wszystko będzie git.

jeżeli o mnie chodzi, to pomimo tego, że bardzo wysoko cenię MJK i pozostałych kolesi jako muzyków, to generalnie mam w dupie to, jaki efekt oni chcieli uzyskać i co mieli na myśli konstruując album. mnie interesuje to, jak ich sztuka działa na MNIE, co robi w MOIM mózgu i w MOICH bebechach, bez względu na to, czy ich zamysł byl właśnie taki, czy wręcz odwrotny.

zresztą oni zawsze starają się nam wbić do głowy, żeby myśleć samemu. czy to myślenie ma się ograniczać tylko i wyłącznie do prób odgadnięcia co autor miał na myśli tworząc swoje dzieło? (tak jak to czynią niektórzy tool-owi fanatycy?). nie sądzę.

karaś

  • Posts: 898
  • Karma: +0/-0
  • Gender: Male
  • kurort
    • http://www.myspace.com/laggyluk
Sekretna strona Lateralusa
« Reply #8 on: 2006-03-16, 19:42:17 »
mam wrażenie że ten tekst pisał jakiś schizol

minder

  • Master of Disaster
  • Administrator
  • *
  • Posts: 5570
  • Karma: +13/-3
  • Gender: Male
  • Wokół sami lunatycy...
    • mindr.
Sekretna strona Lateralusa
« Reply #9 on: 2006-03-16, 23:34:52 »
Owszem, gość sprawia wrażenie nieco zbyt podnieconego całą sprawą, ale wyobraź sobie, że ktoś Ci mówi, że w MAYH jest ukryty przekaz, który możesz rozszyfrować przekładając tytuł na cyferki wg jakiegoś klucza, następnie dochodzisz do tego, że trzeba wziąć niewyśpiewany tekst, zapisać od tyłu i ustawić rzędami po piętnaście liter, a następnie czytać kolejne kolumny, żeby uzysjać przekaz: "Na tej plycie tak na prawdę nie ma ukrytego przekazu, a to co tu czytasz jest wytworem twojej chorej wyobraźni. Ta wiadomość ulegnie samozniszczeniu zanim zdążysz powiedzieć OJANIEMOGĘ". :mrgreen:

Wiedząc, że Lateralus zawiera ukryty przekaz można go zgłębiać w podobny sposób, jak zgłębia się fraktale. Już sam fakt, że tytułowy utwór przeładowany jest ciągiem Fibonacciego, daje do myślenia.

andreas, nie rozumiem Twojej argumentacji. Z jednej strony piszesz, że cenisz muzyków, a z drugiej strony stwierdzasz, że masz gdzieś ich pracę włożoną w wielopłaszczyznowość dzieła. Rozumiem, że nie interesujesz się rozwiązywaniem dziwnych zagadek zaszyfrowanych w płytach, ale nie zmienia to faktu, że owa płyta faktycznie może zawierać rebus, który jest dostępny wyłącznie dla dociekliwych. A może jesteś zła, że sama na to nie wpadłaś? ;)
True Pagan Winter Crew

andreas

  • Posts: 238
  • Karma: +0/-0
Sekretna strona Lateralusa
« Reply #10 on: 2006-03-16, 23:59:24 »
haha. nie. nie mam kompleksów. wybacz.

a cenię ich za to, o czym już było w moim poprzednim poście. za to, że potrafią mnie wprowadzić w różne stany świadomości. ale w moim przypadku nie ma to nic wspólnego z sekwencją finobacciego, kabałą lub rzekomą nieśmiertelnością naszego umysłu. po prostu. czego tu nie rozumieć. przecież tam jest wyraźnie napisane, że cenię ich jako muzykow, nie jako filozofów czy matematyków (a już broń boże jako politologów). no, mjk'a jeszcze za wino...

a zresztą, za to, że ktoś się ciężko napracował też można go docenić, pomimo, że akurat tobie cała ta jego robota nie jest przydatna (tylko, ewentualnie, jej część), albo wręcz wszystkie jego starania kończą się fiaskiem. ale ty chyba coś o tym wiesz, czy nie pracujesz przypadkem w szkole?

minder

  • Master of Disaster
  • Administrator
  • *
  • Posts: 5570
  • Karma: +13/-3
  • Gender: Male
  • Wokół sami lunatycy...
    • mindr.
Sekretna strona Lateralusa
« Reply #11 on: 2006-03-17, 00:15:10 »
Przyjąłem aluzję. Na szczęście moje starania są jak do tej pory doceniane, ale my tu nie o tym ;)
True Pagan Winter Crew

karaś

  • Posts: 898
  • Karma: +0/-0
  • Gender: Male
  • kurort
    • http://www.myspace.com/laggyluk
Sekretna strona Lateralusa
« Reply #12 on: 2006-03-17, 08:33:12 »
Quote from: minder
Owszem, gość sprawia wrażenie nieco zbyt podnieconego całą sprawą, ale wyobraź sobie, że ktoś Ci mówi, że w MAYH jest ukryty przekaz, który możesz rozszyfrować przekładając tytuł na cyferki wg jakiegoś klucza, następnie dochodzisz do tego, że trzeba wziąć niewyśpiewany tekst, zapisać od tyłu i ustawić rzędami po piętnaście liter, a następnie czytać kolejne kolumny, żeby uzysjać przekaz: "Na tej plycie tak na prawdę nie ma ukrytego przekazu, a to co tu czytasz jest wytworem twojej chorej wyobraźni. Ta wiadomość ulegnie samozniszczeniu zanim zdążysz powiedzieć OJANIEMOGĘ". :mrgreen:

w ten sposób można 'rozszyfrować' wszystko  :roll: wystarczy w to uwierzć. btw przed wczoraj obejżałem piękny umysł - podobny klimat  :wink:

Luksor

  • Mourner
  • *
  • Posts: 12670
  • Karma: +114/-2
  • Gender: Male
  • Phantom of the Opera
    • Whiteslope
Odp: Sekretna strona Lateralusa
« Reply #13 on: 2007-01-14, 21:35:59 »
Przesłuchałem "Święty Podarunek" (6-7-5-8-4-9-13-1-12-2-11-3-10) – rzeczywiście, bardzo dobrze słucha się "Lateralusa" w takim ułożeniu.
: Maj 19, 2006, 20:33:15
Tool rzeczywiście robi wielowymiarowe wydawnictwa. Najpierw odkryty został tzw. "święty poadrunek" Lateralus, potem pełna wersja utworu tytułowego z 10,000 Days (po zmiksowaniu Viginti Tres z Wings For Marie i 10,000 Days), a teraz zupełnie przypadkowo usłyszałem zaprezentowane w jednym ciągu (bez przerwy) Vicarious oraz Rosetta Stoned i zabrzmiało to jak jedna długa ponad osiemnastominutowa kompozycja (może to przypadek, a może rodzaj "destiny"). Ciekawe jakie jeszcze inne tajemnice i sekrety kryją płyty Tool? :-k
Seven milestones...
Under a watching autumn eye
Contorted trees are spreading forth
The message of the wind

Stansfield

  • Posts: 175
  • Karma: +1/-0
  • Gender: Male
Odp: Sekretna strona Lateralusa
« Reply #14 on: 2007-06-10, 14:21:58 »
nie kręcą mnie tego typu rozmyślania nad muzyką, a w wykonaniu fanów toola w szczególności, gdyż są oni znani ze swojej buty i arogancji i z elitarnego zadęcia. bo są taaacy mądrzy.

Nie można tak szufladkować ludzi, to niesprawiedliwe i krótkowzroczne. Ja jestem fanem Toola i nawet tak się przypadkowo składa że studiuję filozofię, ale wcale nie czuję się z tego powodu lepszy od innych. Tool robi świetną muzę, ale nie są to jacyś instrumentalni wirtuozi, którzy robią muzykę tylko dla jakichś wyrafinowanych koneserów. Nie każdy fan Toola to nadęty bufon.

no ok, nikt nie twierdzi, że płyta brzmi źle w tej drugiej kolejności, ale traktujmy całą tą filozofię tylko jako wartośc dodaną, nie budujmy jej świątyń i nie stawiajmy ołtarzy, a wtedy wszystko będzie git.
- a z tym sie akurat zgadzam.
« Last Edit: 2007-06-10, 16:03:55 by Stansfield »
bring our minds together, press them tight

 

lofty-success